Chcę rozwiązać wielki problem, być może najważniejszy, który dotyka wszystkich: dzieci w szkole, młodzież w Internecie, seniorów, samotne matki albo matki z wieloma dziećmi, biednych, bogatych, „zbyt” ładnych i „zbyt” brzydkich, celebrytów i osoby nikomu nieznane – każdy to poczuł albo może poczuć na własnej skórze. Mówię o nienawiści, pogardzie, infamii, wyszydzaniu każdej realnej albo wyimaginowanej cechy. Powód tak naprawdę nie ma znaczenia – hejtujemy wszystko i wszystkich, bo można, bo zatraciliśmy w sobie moralne hamulce, bo przestaliśmy reagować na zło, bo ktoś nas do tego podjudza.

Mowa nienawiści: zabiera nam wolność, niszczy nasze życie, burzy wspólnotowość, ogranicza rozwój a więc sprawia, że jesteśmy biedniejsi; jest dziś największym zagrożeniem integracji europejskiej– wysadza jej fundamenty, odgrzewa demony nacjonalizmu i ksenofobii, spycha młodych w ręce różnej maści radykałów, podsyca separatyzm w Europie.

III filary mojego programu przeciwdziałania mowie nienawiści:


I.   Zrozumieć i zapobiegać
·       Czym jest mowa nienawiści, hejt, fake news, trolling, patostreaming?
·       Jakie mechanizmy rządzą mową nienawiści, gdzie nas spotyka najczęściej?
·       Czy walka z mową nienawiści zagraża wolności słowa?
·       Jakie są przyczyny i jakie konsekwencje mowy nienawiści?
·       Kim są ofiary mowy nienawiści?

Wiele osób, instytucji i organizacji podejmuje od pewnego czasu próby odpowiedzi na powyższe pytania, czasem nawet przekładając dyskusje na konkretne propozycje legislacyjne. Życie pokazuje, że to nie wystarcza – potrzebujemy doprowadzić to, co już dobrze wiemy o mowie nienawiści, hejcie, trollingu i patostreamingu do prawnej i organizacyjnej konkluzji. Musimy wprowadzić narzędzia informowania i edukowania, żeby ta wiedza dotarła do dzieci i młodzieży w przedszkolach, szkołach i na uczelniach. Wiedza ta musi docierać do użytkowników Internetu, do polityków i dziennikarzy, na stadiony sportowe i do miejsc kultu religijnego.

Wszyscy musimy mieć możliwość zrozumieć czym jest mowa nienawiści, skąd się bierze, do czego prowadzi i jakie będą konsekwencje prawne za jej szerzenie. Rzetelna wiedza o mowie nienawiści pokazuje, że mowa nienawiści nie ma nic wspólnego z wolnością słowa – tam, gdzie zaczyna się naruszanie czyjejś godności, pogarda i szyderstwo, tam kończy się wolność słowa.

Moim celem jest wprowadzenie komponentu prewencji mowy nienawiści do unijnych programów edukacyjnych i kulturalnych, społecznych i ekonomicznych, w tym do programów wymiany młodzieży. Edukacja i informacja musi być aktywna, uczestnicząca, prawdziwa – świetnym narzędziem są konkursy, przedstawienia teatralne, spotkania ze specjalistami realnie zajmującymi się Internetem.

Będę pracowała nad wprowadzeniem szerokiego unijnego programu działań, a może nawet ułożonych w kompleksową politykę na rzecz przeciwdziałania celowej nieprawdzie, hejtowi i mowie nienawiści – w każdej dziedzinie życia: od antyszczepionkowców po hejt polityczny, od szkół po kościoły, od mediów publicznych po Internet.
Będę współpracowała z dostawcami usług internetowych, zarządzającymi social mediami, twórcami treści w Interecie nad zwiększeniem świadomości i odpowiedzialności. Chcę zaproponować, aby przed rejestracją profilu czy konta w social mediach użytkownicy byli w przyjazny ale jasny sposób zaznajamiani z zasadami i konsekwencjami ich złamania. To może być prosta grafika pokazująca gdzie przebiega granica między wolnością słowa a mową nienawiści.
Dostawcy usług internetowych muszą też bardziej stanowczo i szybciej reagować na jawne szerzenie nienawiści na jakimkolwiek tle. Trzeba posunąć do przodu prace nad procedurą zgłaszania i usuwania treści naruszających prawo (notice and take down). Dziś często jest ona fikcją.

II.   Poprawić prawo i je egzekwować

Prawo, które nazwie problem, wytyczy granice i konsekwencje ich łamania – dotychczasowe prawo UE (Decyzja ramowa w sprawie zwalczania rasizmu i ksenofobii z 2008) i rekomendacje Rady Europy ograniczają interpretację mowy nienawiści przede wszystkim do rasizmu, ksenofobii,agresywnego nacjonalizmu i etnocentryzmu, dyskryminacji i wrogości wobec mniejszości, imigrantów i ludzi o imigranckim pochodzeniu. Tymczasem mowa nienawiści dotyka już wszystkich i zrozumienie, że jej powód jest dowolny, wymusza na nas zmianę podejścia do przeciwdziałania mowie nienawiści i powodowanych nią przestępstw z nienawiści. Musimy odbyć europejską debatę, jak uaktualnić prawodawstwo antydyskryminacyjne i jak prawnie ująć mowę nienawiści, fake newsy i patostreaming.

Wierzę, że jesteśmyw stanie stworzyć w otwartej debacie mądre prawo, które te granice wytyczy. Ale jak w każdej innej sprawie (tak jak na przykład w ocenie obrażania uczuć religijnych) decydować muszą niezależne sądy, bo tylko one będą mogły takie sprawy rozstrzygać. Dlatego, między innymi, tak bardzo potrzebujemy niezależnego sądownictwa.

Moim celem jest doprowadzenie do uzupełnienia prawa opisującego prawa człowieka o zapis dotyczący wolności od mowy nienawiści.

Prawo nawet najlepsze jeżeli nie jest egzekwowane traci sens. Będę wspierała proces przygotowania organów sprawiedliwości, prokuratury i policji do rozpoznawania mowy nienawiści, odróżniania jej od dozwolonej krytyki, umiejętności docierania do sprawców, rozpoznawania okoliczności i stopnia szkodliwości. Ostatecznie muszą o tym decydować sądy, ale sędziowie również muszą być do takich spraw przygotowani merytorycznie. Zbyt często dziś zdarza się, że ewidentne złamanie prawa tłumaczone jest przez policję i prokuraturę swobodą wypowiedzi.

Organy ścigania muszą również aktywnie monitorować i reagować w razie przekroczenia prawa wobec tzw. fabryk trolli. Ich swobodne funkcjonowanie, finansowanie z niejasnych źródeł już dzisiaj zaburza proces demokratycznych wyborów w wielu krajach na całym świecie. W „najlepszym przypadku” zarabiają one na produkowaniu nieprawdziwych informacji (zwiększając „klikalność”) a w najgorszym przypadku wpływają na decyzje wyborców.

Przeciętny człowiek jest bezradny wobec internetowego hejtu – zdecydowana większość z nas nie wie jak sobie z tym poradzić. Prawo i jego egzekwowanie musi stać po stronie ofiar mowy nienawiści i hejtu a nie chronić sprawców. Dobrym pomysłem wydaje się tzw. ślepy pozew, czyli możliwość zgłoszenia podejrzenia przestępstwa do organów ścigania a także złożenia pozwu do sądu w postępowaniu cywilnym bez konieczności wskazywania sprawcy. Obowiązek ustalenia danych sprawcy będzie leżał po stronie wymiaru sprawiedliwości. Jest to ważne, gdyż większość z nas takich możliwości nie ma.

III.   Pomagać ofiarom
Ofiary mowy nienawiści, hejtu i przestępstw z nienawiść trzeba otoczyć kompleksową pomocą. Hejt odbiera człowiekowi poczucie godności, zastępuje je strachem i głębokim uczuciem osamotnienia. Zatrważające statystyki problemów psychicznych wśród dzieci i młodzieży nie biorą się znikąd. Jeden z punktów programu wyborczego mojego męża, Pawła Adamowicza brzmiał „Ratujmy dzieci sieci”. Musimy to zrobić na szczeblu krajowym i europejskim i musimy rozszerzyć na wszystkie grupy wiekowe. Mowa nienawiści i hejt prowadzą ofiary na skraj myśli samobójczych, wiele z nich samobójstwa popełnia.

Środki finansowe i pomoc organizacyjna musi trafiać do organizacji pozarządowych i instytucji zajmujących się pomocą ofiarom przemocy, nigdy więcej nie może zabraknąć pieniędzy na telefony zaufania. Dedykowane środki muszą także trafić do samorządów lokalnych, bo one najlepiej wiedzą jaka jest skala zjawiska u nich i jak najlepiej z nim sobie radzić.